|
Kiedyś na jednym z portali wędkarskich popełniłem tekst o wędkowaniu w kraju, który mnie zaadoptował. Trudno nazwać to jakimkolwiek podsumowaniem tego sportu, a mistrzów tutaj nie brakuje. Powierzchownie liznąłem tematu i powiem szczerze, że wątpię bym potrafił to zrobić w sposób zasługujący na tytuł jaki nadałem moim wypocinom. No cóż, w czasie się nie cofnę, ale choć troche mogę sie przybliżyć do tematu, czas więc zacząć od nowa już rozpoczętą pracę. Najpierw to, co już było.
Najpierw wytłumaczyć trzeba, co to jest ta Belgia. Stwór jest to bardzo sztuczny. Kraj ten podobnie jak USA jest federacją, która składa się z trzech części – regionów. Walonia – na południu, mówiąca własną odmianą języka francuskiego. Flandria – na północy, posługująca się coś jakby holenderskim. I trzeci region to Bruksela – obu języczna stolica kraju i Europy. Każdy z tych regionów jest bardzo samodzielny. Tylko sprawy najważniejsze, takie jak wojsko, król, policja i nie wiele innych kierowane są przez rząd federalny. Cała reszta w tym wędkarstwo i rybołówstwo zarządzane są przez regiony i im się płaci za pozwolenie na wędkowanie. Ceny tychże są moim zdaniem bardzo przystępne. Najpierw podam ceny flandryjskie. Dzieci do lat 14 pod opieką dorosłego posiadacza pozwolenia mogą łowić na jedną wędkę za darmo, a bez takowej opieki – 3,72 EURO. Połów na dwie wędki, z brzegu i w dzień – 11,16 EURO. Pozostałe sposoby połowu (łódka, noc itp.) – 45,86 EURO. Do tych cen należy dodać 2,75 EURO za wydanie pozwolenia. W Walonii ceny są następujące: dzieci do lat 14 w weekendy, wakacje i święta na jedną wędkę i razem z dorosłym, który posiada pozwolenie – gratis, dwie wędki z brzegu w dzień – 12,39 EURO, pozostałe sposoby połowu – 37,18 EURO. Tutaj także trzeba dodać opłatę, ale 1,75 EURO. Pozwolenia można wykupić na poczcie lub przez Internet. Osoby zamieszkujące region i biorące udział w zawodach wędkarskich na wodach publicznych też muszą mieć pozwolenie. Natomiast przyjezdni zawodnicy traktowani są jak goście i pozwolenia mieć nie muszą. Czy to dużo? Nawet bezrobotni dostają więcej w przeliczeniu na dzień roboczy. W 2005 roku Waloni sprzedali 63 145 pozwoleń, a wszystkich Belgów jest raptem 10 309 725 dusz. Jakby jeszcze tego było mało, to 100% opłat za pozwolenia przeznaczają na fundusz zarybieniowy. To zarybianie to raczej im wychodzi. Może coś skopiować? Przecież to mistrzowie świata, to nie wstyd wzorować się na lepszych. Oni tak robią. Wody tutaj są raczej rybne. Zarybianiem zajmują się profesjonaliści, a aktywiści dzielnie im sekundują. Za stan pogłowia ryb odpowiedzialny jest rząd, a nie prezes. Zasoby rybne to zasoby naturalne, o które trzeba się troszczyć. Są własnością całej społeczności i gdziekolwiek się wybierzesz na rybki, to musisz mieć dowód, że opłaciłeś tę przyjemność – POZWOLENIE. A są miejsca, gdzie to nie wystarczy. Otóż są wody publiczne, na których zrobiono łowiska specjalne. Na czym to polega? Tutaj to mamy całą paletę możliwości. Zawsze jednak to władze publiczne mają pieczę nad wodą i regularne pozwolenie pozostaje obowiązkowe plus jeszcze trzeba wnieść dodatkową opłatę. Płaci się extra za extra. W cenie dodatku znajdziemy: dorybianie specjalne, opiekę nad czystością i dostępnością łowiska, bezpieczeństwo, instalacje dodatkowe (Np. plac zabaw dla dzieci), socjalne i higieniczne oraz wiele innych. Tutaj pole do popisu mają stowarzyszenia, kółka, organizacje, kluby i co tam jeszcze. A jest ich tutaj nawał, a wszystkie łączy jedno: na przywileje muszą zapracować. Biorą udział z pracach na rzecz łowiska (sprzątają, naprawiają, pilnują itp.), to mają możliwość organizowania konkursów (czasem nawet wyłączność, choćby to były mistrzostwa świata). Dostają nawet dotacje, ale to jak każde inne kluby itp. Ja prowadziłem klub koszykówki w szkole i władze komunalne też go dotowały delikatnie. Ale to są wyjątki tak rzadkie jak białe kruki. Zostaje prawie tylko zawiązanie się w spółkę i sponsor prywatny. Czasem po prostu to oni mają klucz do szlabanu na wjeździe na łowisko, a ty musisz taszczyć sprzęt piechotą. Zdarza się, że dorabiają sobie do funduszy knajpką na brzegu (belgijskie piwo jest wyśmienite), w której poza upałami sami robią obrót i dochód. Są kluby sponsorowane przez różne jednostki i podmioty gospodarcze. Przyjaźnię się z ludźmi z klubu, który ma własne stawy i udostępnia je innym klubom i organizacjom. Zróżnicowanie jest wielkie, jedno jest pewne – każdy z członków ma pozwolenie na wędkowanie i plus jeszcze dokłada do ulubionego sportu swoją pracą i kasą. Z reguły na każdą nieobecność przy pracach koła trzeba mieć dobrą wymówkę i przy zbyt dużej ilości opuszczonych spotkań możesz na następny rok nie znaleźć się na liście. Biernych członków nikt nie potrzebuje. Są też organizacje elitarne, ale na rybki „we fraku”?? Można też łowić bez pozwolenia państwowego. Takież pozwolenie nie jest wymagane na wędkowanie w morzu i na wodach prywatnych. Morskie łowy są „za darmo”, a na wodach prywatnych ceny są różne tak jak warunki i możliwości. To wszystko nie jest takie proste. Już na początku są schody. Tutaj więcej jest ministrów na metr kwadratowy niż w Afryce drzew na kilometrze kwadratowym. Liczcie tylko rządy. Waloński, francuskojęzyczny, brukselski, flamandzki i federalny, a każdy ze swoim premierem i całą ferajną. Nie wiem skąd zostaje im pieniędzy na króla, bo i taki też tu jest, o rybach nie wspomnę. Kłócą się okropnie, aż dziw bierze, że coś im wychodzi. Afera goni aferę, machlojka za machlojką. Komuś coś to przypomina? Ale to o rybach miało być. Wracam, więc do tego podziału. Opiszę najpierw Walonów, bo ich język znam lepiej, a różnice są tylko w detalach. To są ci, co na pierwszej mapie, mieszkają w tej dolnej, bardziej zielonej części kraju. Żeby było ciekawiej (trudniej) to oni swój region podzielili na dwie podstawowe części. Północna (ta ciemniejsza na drugiej mapce) to lewe zlewisko rzek Sambre i Meuse, ta jaśniejsza plama to drugi brzeg i zlewisko nazwane Południowym. Podział jest ważny każda z tych części traktowana jest trochę inaczej. Drugim podziałem jest rozróżnienie szlaków wodnych i dróg żeglownych oraz z takimi utożsamianych od reszty. Te „pływalne” oznaczone są kolorem pomarańczowym na drugiej mapce. Na razie wszystko jest łatwe i proste. Skomplikujmy, więc to troszkę i dodajmy dwadzieścia sześć wyjątków oznaczonych liczbami, wyjątków, które też są ważne. Jest też kilka jezior, głównie zaporowych, gdzie niektóre sprawy mają się ciut- ciut inaczej. Ocenicie sami. Najpierw może to, co jest zabronione w tych wodach. Otóż łowić spod lodu nie można, a słyszałem w kraju narzekania na zimę. Zabraniają łowić na żywca, trupka, fileta, jakąkolwiek sztuczną przynętę mogącą przypominać rybkę lub ją naśladować, pomiędzy pierwszym stycznia a trzecim piątkiem marca. Zakazane są urządzenia inne niż wędka, podbierak i klatka lub szczypce na raki. Nielegalnym jest używanie podbieraka inaczej niż do podebrania ryby, więcej niż dwóch wędek lub opuszczania ich i braku kontroli. Łowić w nocy też zakazali. Lżej? Nie można poławiać takich ryb jak: boleń, różanka, jesiotr, flądra, minóg rzeczny i morski, koza, piskorz, miętus, troć wędrowna i łosoś atlantycki. Raka szlachetnego też nie dotykać. Nie można używać więcej niż trzech haczyków na wędce. Tak jak w Polsce obowiązują wymiary ochronne. Podam od największego do najmniejszego. Sum – 80cm, szczupak – 50cm, sandacz – 40cm, brzana – 30cm, lipień – 28cm, karp, lin, kleń, jaź, świnka – 25cm, sielawa – 22cm, okoń – 18cm, płoć – 15cm. Teraz wypadałoby przejść do ilości. Łowisko można ogołocić każdego dnia z: 2-szczupaków, 4-lipieni, 30-kiełbi i 50-strzelb potokowych. Reszta do woli. POZWOLENIE WĘDKARSKIE JEST OBOWIĄZKOWE. O cenach takowych, ich odmianach i wyjątkach, kiedy nie jest obowiązujące pisałem w poprzedniej części. Połowów można dokonywać tylko w odpowiednich okresach dla poszczególnych ryb. Wody wyłączone z żeglugi w części północnej regionu – od pierwszej soboty czerwca do 30 września, a salmonidy już od trzeciej soboty marca. Pozostałe cieki tego zakątka – cały rok można łowić: płoć, wzdręgę, leszcza, karpia, karasia, jazia, uklejkę i lina. Typowe drapieżniki (szczupak, okoń, black-bass, sandacz i lipień) – od pierwszej soboty czerwca do 31 grudnia a pstrąg źródlany i palia alpejska do 30 września. Pstrąg potokowy oraz tęczowy i sielawa od trzeciej soboty marca do 30 września. Wszystkie pozostałe łowi się od pierwszej soboty czerwca do trzeciej soboty marca włącznie. Czas teraz na część południową. Szlaki wodne itp. następująco. Wszystkie okresy zaczynają się w 1 sobotę czerwca i kończą: dla salmonidów – 30 września, szczupak, okoń, sandacz, black-bass – 31 grudnia, a cała reszta – do trzeciego piątku marca. Tam gdzie pływać nie można, wędkowanie należy zakończyć 30 września. Strzelbę potokową, kiełbie i salmonidy można łowić od 3 soboty marca, a resztę od 1 soboty czerwca. Jeziora to znowu coś innego. Salmonidy łowimy od 3 soboty marca do 30 września. Szczupaki, okonie, sandacze i lipienie zaczynamy w 1 sobotę czerwca i przestajemy łowić 31 grudnia. Pozostałe ryby podobnież, tylko sezon kończy się w 3 piątek marca. Tutaj należy przejść do numerków. Oznaczają one wyjątki od regulaminu. Zaostrzają go, czy też złagadzają? Oceńcie sami. • 1 Kanał Albert – zakaz połowu z wyspy Monsin i odnogach kanału z wyjątkiem Esplanady Alberta I • 2 Amblève - zabrania się połowu bliżej niż 50 metrów od wodospadu w Coo. Od mostu w Remouchamps: zakaz łowienia wchodząc do wody i całkowity od 1 marca do piątku poprzedzającego 1 sobotę czerwca, a w miejscach oznaczonych nawet do 15 lipca włącznie. • 3 Biesme - od mostu drogowego Oignies - Ménonri, zakaz od 1 października do 1 soboty czerwca. • 4 Bismelle - w dół od mostu usytuowanego aleja Ragnies z Thuin, na wysokości dawnej rzeźni, zakaz od 1 października do piątku przed pierwszą sobotą czerwca. • 5 Bocq - poniżej mostu kolejowego Namur – Dinant od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca można tylko oglądać krajobrazy. • 6 Burnot - za mostem drogowym Namur – Dinant to samo. • 7 Stary kanał Charleroi – Bruxelles – nie można łowić w basenach regulacyjnych o nazwach: „Petite Tenue” i „Grande Tenue”. • 8 Chiers – zakaz od 3 soboty marca do piątku przed 1 sobotą czerwca. • 9 Dendre (dopływy i części nie żeglugowne) – taki sam zakaz jak powyżej. • Eau d’Heure – w dół od końca powiatu Cour-sur-Heure aż do mostu kolejowego Charleroi – Bruxelles w Marchien-au-Pont łowienie jest zabronione oprócz pstrągów, kiełbi i strzelby potokowej od 3 soboty marca do piątku przed 1 sobotą czerwca. Natomiast poniżej mostu kolejowego zakaz trwa od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca. • 10 Hantes – z dół od mostu Madame w Buissière znowu zakaz od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca. W górę natomiast do mostu Brunebarbe w Hantes-Wihéries od 3 soboty marca do piątku przed 1 sobotą czerwca. • 11 Hermeton – od mostu kolejowego z Namur do Givet zakaz od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca. • 12 Lesse – w dół od dopływu Lhomme zabronione jest łowić od 1 marca do piątku przed 1 sobotą czerwca z wyjątkiem pstrągów na muchę od 3 soboty marca do piątku przed 1 sobotą czerwca. • 13 Meuse – przelewy i odnogi Colébi, Waulsort, Tailfer, Dave, Jambem, Maizeret, Namèche oraz wysp Ossay i Bouries są wędkarzom niedostępne. Oprócz brzegu Esplanady Alberta Meuse, brzegi wyspy Monsin, od zejścia się kanału Albert z Meuse do ujścia Kanału Monsin do Meuse też są wędkarsko niedostępne. • Mèhaigne – od źródeł do mostu kolejowego Namur – Liège zabronione jest łowienie od 1 marca do piątku poprzedzającego 1 sobotę czerwca. Ale od 3 soboty marca do tegoż samego piątku można łowić salmonidy na suchą muchę bez żadnych dodatków. Poniżej mostu polowy wstrzymane już od 1 października aż do znanego nam piątku. • 14 Mogilne – poniżej mostu drogowego Namur – Dinant – zakaz od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca. • 15 Kanał Monsin – zakaz łowienia z brzegów wyspy Monsin. • 16 Ourthe – miedzy zaporą w Nisramont a mostem Jupille w Hodister – zakaz od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca. Od tegoż mostu do spotkania z Meuse zabronione jest łowienie od 1 marca do piątku poprzedzającego 1 sobotę czerwca. Ale od 3 soboty marca do tegoż samego piątku można łowić salmonidy na suchą muchę bez żadnych dodatków i tylko z brzegu. Poniżej mostu z Nisramont: można łowić z łódki poniżej mostu Jupille z Hodister, a także na Kanale łączącym Ourthe z Meuse. Łowienie z wody jest zabronione z wyjątkiem okresu pomiędzy 1 sobotą czerwca i 30 września, kiedy to dozwolone jest wejść do wody łowiąc na muchę pomiędzy mostami Nisramont i Jupille. Całkowity zakaz obowiązuje pomiędzy zaporą i mostem w Nisramont. • 17 Samson - poniżej mostu drogowego Namur – Liège – zakaz od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca. • 18 Semois – Samson górę od wpływu przelewu wymuszonego hydro-elektrowni w Chiny od 3 soboty marca do piątku przed 1 sobotą czerwca – zakaz. W dół od tegoż miejsca zabronione jest łowienie od 1 marca do piątku poprzedzającego 1 sobotę czerwca. Ale od 3 soboty marca do tegoż samego piątku można łowić salmonidy na suchą muchę bez żadnych dodatków i nie włażąc do wody. W częściach leśnych, tylko jedna wędka! Starorzecza też należy omijać, chyba, że popatrzeć, a i to wędkę lepiej poskładać. • 19 Senne – od 1 marca do piątku poprzedzającego 1 sobotę czerwca – zakaz. • 20 Thure – od „Kładki Zamkowej” w Solre-sur-Sambre w dół - zakaz od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca. • 21 Vesdre – od mostu Epargne w Verviers, od 3 soboty marca do piątku przed 1 sobotą czerwca – zakaz, a od mostu Vesdre w Chênée to już wcale zero. • 22 Viroin - zabronione jest łowienie od 1 marca do piątku poprzedzającego 1 sobotę czerwca, ale od 3 soboty marca do tegoż samego piątku można łowić salmonidy na suchą muchę bez żadnych dodatków i nie włażąc do wody. • 23 Ruisseau de Fosses - od mostu ulicy Pont à Brême w Auvelais, od 1 października do piątku przed 1 sobotą czerwca łowić nie można. • 24 Jezioro Gileppe – totalny zakaz. Uf, dobrnąłem. Jest tego troszkę. Czasem wydaje mi się, że tutaj wędkarstwo to sport dla adwokata. W każdym razie dobrze jest jednego mieć pod ręką. Dobrze, że nie trzeba zdawać z tego wszystkiego egzaminów. Pozostawiam to Waszej kontemplacji. |